Aktualności

To nie jest historyjka, że ktoś umarł i ktoś przychodzi po ciało

09-11-2013

To nie jest historyjka, że ktoś umarł i ktoś przychodzi po ciało

Już 16 listopada o godz. 18.00 w Teatrze Solskiego na deskach Sceny Underground odbędzie się prapremiera "Walki czarnucha z psami" Bernarda-Marie Koltèsa. 

Z Jakubem Porcari, reżyserem spektaklu rozmawiała Monika Bolek i Weronika Siemek

Przewodnim wątkiem jest walka głównego bohatera z pracownikami budowy, inżynierem i właścicielem, o odzyskanie ciała….
To nie historyjka o tym, że ktoś umarł i ktoś przychodzi po ciało. Tytułowa walka odbywa się pomiędzy czarnym a białym, a także pomiędzy białym a białym o władzę. Do tego dochodzi problem z kobietą, ponieważ trójka męskich bohaterów walczy o jedną kobietę.

Czym więc kulturowo w tradycji ludzi czarnych jest ciało zmarłego człowieka?
Ktoś umiera i przekształca się w coś innego, co z nami zostaje. Nie powoduje bólu. Jest to rodzaj przejścia. Kolejny etap. W spektaklu ciało jest pewnym symbolem, pretekstem. Czarny, który przychodzi po ciało ma dokładne imię, nazywa się Alboury. Alboury, czyli król plemienia Wolofu, który w XIX wieku, jako pierwszy wygonił białych ze swojego terytorium. Dla Afrykańczyków to mityczny człowiek, który przeciwstawił się napływowi białych. Autor wybrał mistyczną postać, która pojawia się jako duch. Z jednej strony jest kultura przodków, a z drugiej pretekst aby zburzyć rzeczywistość białych.

Jak zarysowuje się postać jedynej kobiety, Léone?
Kobieta w tej rzeczywistości jest zwarciem elektrycznym. Przed pojawieniem się Lèone wszystkie kable, czyli mężczyźni, są tak poukładane że prąd przepływa przez nie bez żadnych problemów. Gdy pojawia się kobieta, te kable wariują. Ponieważ nagle pojawia się coś, co jest ucieleśnieniem pierwotnego instynktu, czarnych i białych. I tu zaczyna się problem… (śmiech). Oczywiście ona zakochuje się w czarnym, nie białym. To jest kolejna warstwa konfliktu. Ktoś kto jest teoretycznie w tej rzeczywistości niżej, czyli czarny, zwycięża seksualnie.

Jak udaje się połączyć dwa rodzaje projekcji: animację i kamerę live?
Mamy dwa rodzaje animacji. Jedna służy do opowiadania i otworzenia przestrzeni. To znaczy: jesteśmy w Afryce, ale tak naprawdę jesteśmy na scenie Underground. Animacja tylko sygnalizuje teren budowy w tej Sali. Druga służy do pokazania postaci z wewnątrz. Z obrazu nagranego aktora, kamera wędruje po jego ciele, staje się animacją. Wchodzi, na przykład do ucha, przechodzi przez wnętrzności i gdzieś na poziomie serca dostaje się do jego wewnętrznej szczeliny. Każdy bohater ma taką swoją szczelinę: jeden kryje w niej strach, inny szakala, a na przykład kobieta USG dziecka. Tym jednym, prostym znakiem pokazujemy o czym marzy dana postać. A kamera live spełnia inne zadanie: podgląda. Na przykład Lèone nigdy nie wychodzi ze swojego pokoju… Wymyśliłem, że pokazujemy wszystko, to co ona robi w swoim kontenerze mieszkalnym. W taki sposób mamy szansę wskazać, gdzie jest jej kłamstwo. Podglądamy Lèone, która sądzi że nikt jej nie widzi. Druga kamera wyłapuje świat Alboury’ego. Wtedy postać, mimo fizycznej nieobecności na scenie ma możliwość ingerowania w rzeczywistość sceniczną i ją burzyć.

Jakub Porcari – absolwent reżyserii dramatu krakowskiej PWST(2010), aktorskiej Międzynarodowej Szkoły Teatru (Scuola Internazionale di Teatro).Ukończył także kurs reżyserii operowej, pod kierownictwem dyrektora teatru San Carlo w Neapolu oraz w Teatrze Petruzzelli w Bari. Wyreżyserował m.in. Śmiesznego staruszka (Teatr Ludowy – Kraków), Jekyll/Hyde, czyli partytura dla jednego człowieka zmierzająca ku dobru (Teatr Polonia – Warszawa), Krople wody na rozpalone kamienie (Teatr Nowy – Łódź).


Prapremiera jest współfinansowana ze środków MKiDN w ramach projektu „Trzy razy pra”

Sponsorem premiery jest Tikkurila Polska S.A.

Kulisy Solskiego nr 8/listopad 2013